środa, 1 lipca 2026

Roman Ingarden

Kiedy studiowałam w latach 70. w Krakowie na UJ większość zajęć odbywała się w Instytucie Zoologii, wówczas przy Krupniczej, później, w 1991 roku część ulicy Krupniczej, od ul. Oleandry do Parku Jordana przemianowano na ul. Ingardena 6.

Kim był Ingarden? Roman Ingarden? Roman Witold Ingarden?

Był synem inżyniera hydrologa Romana Kajetana Ingardena i Witosławy z domu Radwańskiej (1854–1931).  

Roman Witold Ingarden (ur. 5 lutego 1893 w Krakowie, zm. 14 czerwca 1970 w Krakowie) – polski filozof, profesor Uniwersytetu Lwowskiego (1925–1944), po wojnie profesor toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (1945–1946) i Uniwersytetu Jagiellońskiego (1946–1950 i 1956–1963). 

W 1911 zdał z odznaczeniem egzamin dojrzałości w C. K. Gimnazjum im. Franciszka Józefa we Lwowie. Studiował filozofię i matematykę we Lwowie i Getyndze. Doktoryzował się u Edmunda Husserla w 1918. 

W odrodzonej Polsce był profesorem gimnazjów w Lublinie, Warszawie i Toruniu. Habilitację uzyskał w roku 1924, co pozwoliło mu zostać docentem, a od 1933 profesorem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. 

W czasie drugiej wojny światowej przebywał głównie we Lwowie, uczestniczył w tajnym nauczaniu i pracował nad swoim głównym dziełem, pt. "Spór o istnienie świata". Po zakończeniu okupacji niemieckiej wykładał na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, później na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. 

Był członkiem Polskiej Akademii Umiejętności, członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk (od 1958) oraz wielu zagranicznych towarzystw naukowych. 

W 1991 ustanowiono w Krakowie ulicę Romana Ingardena. Uchwałą Sejmu RP VIII kadencji z 13 czerwca 2019 zdecydowano o ustanowieniu roku 2020 Rokiem Romana Ingardena. Został pochowany na cmentarzu Rakowickim w Krakowie (kwatera HB-wsch - grób Rodziny Ingardenów).

Na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie znajduje się grób Rodziny Ingardenów. Spoczywają tam również ojciec Roman Kajetan Ingarden (ur. 9 sierpnia 1852 w Bojanach, zm. 8 listopada 1926 w Krakowie) – polski inżynier hydrotechnik, jego żona Witosława z Radwańskich Ingardenowa (*1854-1931). 

sobota, 27 czerwca 2026

Dla Chopina Grupa Baletowa ETIUDA

27 czerwca 2026 w Nowohuckim Centrum Kultury odbył się spektakl taneczny „Dla Chopina” w wykonaniu Grupy Baletowej Etiuda. 

To taneczno-muzyczna opowieść o życiu kompozytora, oparta na poetyckim libretcie Lecha Skoczylasa.

Reżyseria i choreografia Katarzyna Stolarczyk-Skoczylas. 

Katarzyna Stolarczyk-Skoczylas to krakowska tancerka, choreografka oraz instruktorka tańca klasycznego i jazzowego. Prowadzi tu zajęcia taneczne i jest założycielką (od 2010 r.) oraz choreografką Grupy Baletowej „Etiuda”. Regularnie przygotowuje choreografie do spektakli i koncertów na Scenie NCK. Związana jest głównie z Nowohuckim Centrum Kultury (NCK) oraz Akademią Wychowania Fizycznego (AWF) w Krakowie.
Jest członkiem zespołu języka angielskiego w Studium Języków Obcych uczelni.
  • Godzina: 17:00
  • Miejsce: Nowohuckie Centrum Kultury (NCK), Scena NCK.
Kompozycja Baletowa do utworu Chopina: Preludium E-moll Op. 28 No 4.


Iwona Stolarczyk krakowska artystka malarka, która jest silnie związana z Nową Hutą. Specjalizuje się w malarstwie olejnym, akwarelowym oraz pastelach. Jej twórczość obejmuje przede wszystkim malarstwo pejzażowe, architekturę oraz martwą naturę. Absolwentka krakowskiego Liceum Sztuk Plastycznych, Studium Nauczycielskiego oraz Akademii Pedagogicznej (kierunek Wychowanie Plastyczne).Działalność: Od 1998 roku jest członkinią Związku Polskich Artystów Plastyków (ZPAP). Swoje prace wielokrotnie prezentowała na wystawach indywidualnych i zbiorowych, często współpracując z nowohuckimi instytucjami, takimi jak Ośrodek Kultury Norwida.
 
Miałam przyjemność być na spektaklu i jestem pod ogromnym wrażeniem. To prawdziwa uczta dla zmysłów. Spektakl urzeka lekkością, z jaką młodzi tancerze przekładają skomplikowane emocje wielkiego kompozytora na język tańca. Reżyseria jest bardzo spójna, a każdy ruch na scenie idealnie współgra z dźwiękami fortepianu. Grupa Baletowa Etiuda stworzyła wzruszające, pełne gracji widowisko, które pozwala na nowo odkryć piękno polskiego romantyzmu w samym sercu Nowej Huty.








czwartek, 11 czerwca 2026

Lajkonik z barwnym orszakiem rozdawał buławą szczęście 11 czerwca 2026

Tradycyjny Pochód Lajkonika (zwanego też Konikiem Zwierzynieckim) – to jedno z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń kulturalnych miasta. Odbywa się tylko raz w roku – w pierwszy czwartek po święcie Bożego Ciała. Barwny orszak włóczków i Tatarów przemierza miasto w rytmie tradycyjnych melodii, historyczną trasę od dzielnicy Zwierzyniec (ulicą Senatorską do klasztoru sióstr Norbertanek), idąc ulicami Kościuszki i Zwierzyniecką, Franciszkańską i Grodzką, aż do Rynku Głównego w Krakowie. 
 
**
 
 
***
W 2014 roku ten unikalny krakowski zwyczaj został oficjalnie wpisany na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Uderzenie buławą przez krakowskiego Lajkonika to kluczowy element tradycji, który ma przynieść szczęście, zdrowie oraz pomyślność na cały nadchodzący rok. Zwyczaj ten dotyczy wszystkich uczestników wydarzenia – wywołując radość zarówno dzieci, jak i dorosłych. Niesamowite widowisko - harce Lajkonika na dziedzińcu Klasztoru Sióstr Norbertanek z udziałem dzieci w krakowskich strojach, mieszkańców Krakowa oraz turystów. Lajkonik to jeden z najważniejszych symboli Krakowa. Legenda o Lajkoniku sięga 1287 roku. W XIII wieku hordy tatarskie dotarły w okolice Krakowa i rozbiły obóz nad Wisłą we wsi Zwierzyniec. Wojownicy planowali rano zaatakować miasto. Zanim do tego doszło, śpiących najeźdźców zaatakowali i pokonali lokalni flisacy (włóczkowie) ze Zwierzyńca. Aby uczcić to zwycięstwo, jeden z bohaterów przebrał się w szaty zabitego wodza, założył charakterystyczny turban i wsiadł na jego konia. Następnie wjechał na rynek, siejąc początkowo postrach, ale szybko został entuzjastycznie powitany przez mieszkańców Krakowa.

środa, 27 maja 2026

Zbigniew Wodecki (1950-2017). Wspomnienie z Cmentarza Rakowickiego

Wybrałam się dzisiaj na spacer w moje ulubione miejsce – jak zwykle na cmentarz. Tym razem padło na Cmentarz Rakowicki. Długo i daremnie szukałam grobu rodzinnego, odkrytego całkiem niedawno, bo niecałe dwa lata temu. Nie udało się, ale przy okazji bez problemu trafiłam na miejsce spoczynku Zbigniewa Wodeckiego w kwaterze LXXV.


Zbigniew Stanisław Wodecki (ur. 6 maja 1950 w Krakowie, zm. 22 maja 2017 w Warszawie) – polski piosenkarz, multiinstrumentalista, kompozytor, aranżer, prezenter telewizyjny i aktor.

Stojąc nad jego grobem, przypomniałam sobie pewną osobistą anegdotę.

Wiele lat temu, dokładnie 22 czerwca 2015 roku, miałam przyjemność uczestniczyć w koncercie inaugurującym XXIV Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Leżajsku. Jan Kanty Pawluśkiewicz zaprezentował wówczas w sposób mistrzowski swoje słynne Oratorium „Nieszpory Ludźmierskie”. Wykonała je Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej oraz Chór Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego pod batutą Rafała Jacka Delekty, a na scenie pojawiła się zjawiskowa, premierowa obsada solistów: Hanna Banaszak, Beata Rybotycka, Elżbieta Towarnicka, Grzegorz Turnau, Jacek Wójcicki i właśnie Zbigniew Wodecki. Przepięknej, podniosłej muzyce towarzyszyły głębokie teksty autorstwa Leszka Aleksandra Moczulskiego, napisane w formie psalmów.
 
 
Byłam tym koncertem absolutnie zachwycona.  

Po występach, oprócz zdobycia autografów, postanowiłam porozmawiać z artystami i przekazać im rodzinną ciekawostkę – informację, że ich kolega po fachu, Konrad Mastyło, ma korzenie z naszych stron. Jego dziadek, Franciszek Mastyło, był przecież organistą m.in. w Kuryłówce i z pewnością niejednokrotnie grał na wspaniałych organach w leżajskiej bazylice.

Gdy weszłam do garderoby, zastałam tam Zbigniewa Wodeckiego siedzącego na wersalce. Nieco speszona, zamiast zacząć rozmowę z nim, od razu zapytałam o Jacka Wójcickiego. – Jacek, do Ciebie! To może ja wyjdę, żeby nie przeszkadzać – powiedział z właściwym sobie urokiem i uśmiechem Wodecki, po czym wstał. – Dobrze... – odpowiedziałam „błyskotliwie” i natychmiast zbliżyłam się do zasłonki, za którą przebierał się Jacek.

Wodecki rzeczywiście wyszedł z pokoju, a ja dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że dość niezręcznie odprawiłam wielką gwiazdę. Na ratowanie tej krępującej sytuacji było już jednak za późno. Na szczęście Jacek Wójcicki okazał się niezwykle miły, ciepły i bardzo rozmowny.

Dzisiaj, po latach, stojąc w zadumie, odczytywałam napis na tablicy nagrobnej Zbigniewa Wodeckiego. W maju się urodził, w maju zmarł i w maju go pochowali z honorami. Nawet hejnaliści z Wieży Mariackiej oddali mu wtedy wyjątkowy hołd. 30 maja 2017 roku, w dzień pogrzebu, z wieży zamiast tradycyjnego hejnału rozbrzmiały dźwięki utworu Louisa Armstronga „What a Wonderful World”.

Dopiero teraz, przeglądając jego historię, odkryłam fakty, o których wcześniej nie wiedziałam. Urodził się w Szpitalu Miejskim im. Gabriela Narutowicza w Krakowie, a muzykę miał we krwi od zawsze. Jego ojciec, Józef, był trębaczem orkiestry symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji w Krakowie, mama Irena była sopranistką, a starsza siostra – wiolonczelistką i solistką operetki krakowskiej. Wybitny człowiek, którego warsztat i skromność do dziś budzą ogromny szacunek.

 

Zobacz też:

piątek, 15 maja 2026

Klub Pod Jaszczurami i tajemniczy Zaułek Zauchy oraz Ali Baba w Krakowie

Od czasu do czasu będąc w Krakowie wpadam do Jaszczurów w Rynku Głównym pod nr 8. Skromnie, zamawiam kawę, jakiś zimny napój czy herbatę. Wpadam, by poczuć klimat dawnego Krakowa w nowoczesnym wydaniu, Kto wie, może przy sąsiednim stoliku spotkam kolejnego wielkiego poetę lub malarza?
 

"Klub pod Jaszczurami" działa nieprzerwanie od lat 60. XX w.
To jeden z najstarszych klubów studenckich w Polsce. Od ponad pół wieku spotykają się nie tylko studenci, ale także artyści, malarze, muzycy, poeci, ludzie kultury, sztuki i nauki.

Serce krakowskiej bohemy.

To tutaj, w gotyckich wnętrzach zdobionych słynnym sklepieniem z jaszczurami, wykuwała się historia polskiej kultury alternatywnej. Klub to nie tylko mury, to przede wszystkim legenda, która przetrwała zmieniające się ustroje i mody.
Dlaczego Jaszczury są wyjątkowe?

Kolebka Teatru 38: To właśnie tu swoje pierwsze kroki stawiały wielkie osobowości sceny, a eksperymentalny duch teatru do dziś unosi się w powietrzu.

Jazzowe i literackie wieczory: Przez dekady klub był (i jest!) domem dla jazzmanów oraz miejscem zaciętych dyskusji literackich, które często przeciągały się do białego rana.

Integracja pokoleń: Choć etykieta „klubu studenckiego” przylgnęła do niego na stałe, Jaszczury to miejsce spotkań międzypokoleniowych. Przy jednym stoliku profesorowie krakowskich uczelni wymieniają poglądy z młodymi adeptami sztuki.

Miejsce, które ma duszę

Wchodząc do środka, trudno nie ulec wrażeniu, że każdy kamień ma tu swoją historię. Od słynnych „Czwartków Literackich” po energetyczne koncerty i kultowe dyskoteki – Klub pod Jaszczurami pozostaje żywym dowodem na to, że Kraków potrafi pielęgnować swoje tradycje, nie tracąc przy tym młodzieńczej energii.

Dziś, mimo upływu lat, Jaszczury wciąż przyciągają tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko kawy na Rynku. Szukają autentyczności, inspiracji i odrobiny tej specyficznej, krakowskiej magii, której nie da się podrobić.


Ślady wielkich mistrzów

Wnętrza klubu to prawdziwe muzeum polskiej estrady. Na ścianach pyszni się fascynująca galeria czarno-białych fotografii, z których spoglądają na nas legendy: Zbigniew Wodecki, Andrzej Zaucha, Andrzej Sikorowski,
Jan Tadeusz Stanisławski satyryk, współtwórca teatrzyków studenckich i kabaretów, autor ., profesor mniemanologii stosowanej .., występował w kabarecie Pod Egidą, Kabarecie Olgi Lipińskiej, Jacek Zieliński z Zespołu Skaldowie czy Marcin Daniec. To nie są tylko portrety – to zapis chwil, które tworzyły historię tego miejsca.

Ukryty świat: Zaułek Zauchy

Prawdziwym odkryciem był dla mnie „Zaułek Zauchy”, ukryty w klubowych piwnicach. Aby tam dotrzeć, trzeba pokonać wąskie, kręte schody, które prowadzą do kilku klimatycznych pomieszczeń. Panuje tam niezwykły, intymny nastrój, a ściany zdobią kolejne archiwalne zdjęcia. Bez trudu rozpoznałam na nich Wojciecha Młynarskiego, choć wiele innych twarzy wciąż pozostaje dla mnie zagadką – to doskonały pretekst, by wrócić tam i raz jeszcze zgłębić historię krakowskiej bohemy.

Legendy miejskie potrafią namieszać w głowie. 

Szukałam jaszczurów na suficie, bo tak mówią legendy... Nawet kelnerka nie wiedziała, gdzie są! Wiele osób (nawet przewodników!) błędnie powtarza informację o jaszczurach na gotyckim sklepieniu kamienicy, a prawda jest taka, że to portal nad wejściem jest ich domem. 
Rzeźba znajdująca się obecnie nad wejściem to jedynie wierna kopia z 1929. Zanim wprowadzono numerację, rzeźba służyła jako kamienny szyld ułatwiający identyfikację budynku. Od nazwy godła pochodzi popularny przydomek kamienicy oraz mieszczący się w niej legendarny Klub Studencki Pod Jaszczurami.
Jaszczury pilnują wejścia, a oryginał wyrzeźbił sam warsztat Wita Stwosza i to jeszcze pod koniec XV wieku!
Cenny oryginał jest przechowywany w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. 

Symbolika: Rzeźba przedstawia dwa splecione ze sobą gady, przy czym badacze spierają się, czy są to jaszczurki, czy małe smoki. W średniowieczu splecione zwierzęta symbolizowały walkę dobra ze złem, grzech lub czyhające niebezpieczeństwa.
 
***


poniedziałek, 11 maja 2026

Piłsudski w Krakowie

Józef Piłsudski jest nierozerwalnie związany z Krakowem, który był kluczowym miejscem dla jego działalności niepodległościowej przed I wojną światową oraz w pierwszych latach niepodległości. Kraków był dla niego "bazą wypadową" do walki o wolną Polskę.  
Oto główne związki Józefa Piłsudskiego z Krakowem:
Działalność niepodległościowa i strzelecka (Oleandry): 
W Krakowie Piłsudski organizował struktury strzeleckie. To z krakowskich Oleandrów 6 sierpnia 1914 roku wyruszyła pod jego dowództwem I Kompania Kadrowa, rozpoczynając walkę o niepodległość.
Miejsca zamieszkania: Po ucieczce z zesłania i pobycie w zaborze rosyjskim, Piłsudski wielokrotnie bywał i mieszkał w Krakowie. Mieszkał m.in. przy ul. Topolowej 14 oraz przy ul. Szlak 31 (gdzie mieściło się jego ostatnie krakowskie mieszkanie przed wojną). 

Symboliczne znaczenie miasta: 
Kraków był pierwszym dużym miastem, które odwiedził po przejęciu władzy w 1918 roku.
Kopiec Józefa Piłsudskiego: Na Sowińcu w Krakowie powstał jeden z najbardziej oryginalnych pomników Marszałka – Kopiec Piłsudskiego, którego usypywanie rozpoczęto w 1934 roku.
Pomnik i upamiętnienia: 
W Krakowie, u zbiegu ulic Piłsudskiego, Wenecja i Garncarskiej, znajduje się pomnik Marszałka odsłonięty w 2008 roku. Ponadto, imię Józefa Piłsudskiego nosi Dworzec Główny PKP w Krakowie.
Miejsce wiecznego spoczynku: 
Po śmierci w 1935 roku, serce i szczątki Józefa Piłsudskiego zostały złożone w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu.
Kraków był zatem dla Piłsudskiego miejscem pracy konspiracyjnej, startem do działań zbrojnych, miejscem spotkań z najbliższymi współpracownikami, a ostatecznie miejscem wiecznego spoczynku.

Wydarzenia historyczne i rocznice:
Rocznica Przewrotu Majowego (1926): 12 maja 1926 roku rozpoczęły się trzy dni walk zbrojnych w Warszawie, znane jako zamach majowy, przeprowadzone przez Józefa Piłsudskiego.
Śmierć Józefa Piłsudskiego (1935): Pierwszy Marszałek Polski zmarł 12 maja 1935 roku w Warszawie.

 
***




niedziela, 19 kwietnia 2026

Magnolie na Wawelu w pełnym rozkwicie

Słynne magnolie na Wawelu, głównie odmiany Soulange'a (liliowo-purpurowe kwiaty z białymi akcentami), kwitną zazwyczaj na przełomie marca i kwietnia, tworząc różowo-białe obłoki na tle królewskich murów. To kilkudziesięcioletnie, rozłożyste drzewo jest symbolem krakowskiej wiosny i przyciąga tłumy, oferując najpiękniejszy widok na Wzgórzu Wawelskim.Wawel.
 

Wawel, jako serce historycznej Polski, skrywa mnóstwo fascynujących tajemnic i ciekawostek. Oto najważniejsze z nich: Pochówek królów i bohaterów: W Katedrze Wawelskiej spoczywa 19 królów Polski (od Władysława Łokietka do Augusta II Mocnego). Oprócz nich pochowani są tam również bohaterowie narodowi, w tym Tadeusz Kościuszko (którego serce wróciło do Polski w 1927 roku i znajduje się w specjalnej urnie w kaplicy Wazów), Józef Piłsudski oraz gen. Władysław Sikorski. Dzwon Zygmunta: To jeden z najsłynniejszych polskich dzwonów, zawieszony na wieży katedry w 1521 roku. Waży blisko 13 ton, a do jego rozkołysania potrzeba 8-12 silnych mężczyzn. Smocza Jama i Smok Wawelski: Legenda głosi, że pod wzgórzem mieszkał smok, a dziś jaskinia (Smocza Jama) jest popularną atrakcją turystyczną. Przed wejściem stoi rzeźba smoka ziejąca prawdziwym ogniem co kilka minut.

Popularne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

© All rights reserved.

Zdjęcia i teksty prezentowane na tym blogu są własnością autora. Wykorzystywanie i kopiowanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).