środa, 27 maja 2026

Zbigniew Wodecki (1950-2017). Wspomnienie z Cmentarza Rakowickiego

Wybrałam się dzisiaj na spacer w moje ulubione miejsce – jak zwykle na cmentarz. Tym razem padło na Cmentarz Rakowicki. Długo i daremnie szukałam grobu rodzinnego, odkrytego całkiem niedawno, bo niecałe dwa lata temu. Nie udało się, ale przy okazji bez problemu trafiłam na miejsce spoczynku Zbigniewa Wodeckiego w kwaterze LXXV.


Zbigniew Stanisław Wodecki (ur. 6 maja 1950 w Krakowie, zm. 22 maja 2017 w Warszawie) – polski piosenkarz, multiinstrumentalista, kompozytor, aranżer, prezenter telewizyjny i aktor.

Stojąc nad jego grobem, przypomniałam sobie pewną osobistą anegdotę.

Wiele lat temu, dokładnie 22 czerwca 2015 roku, miałam przyjemność uczestniczyć w koncercie inaugurującym XXIV Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Leżajsku. Jan Kanty Pawluśkiewicz zaprezentował wówczas w sposób mistrzowski swoje słynne Oratorium „Nieszpory Ludźmierskie”. Wykonała je Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Podkarpackiej oraz Chór Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego pod batutą Rafała Jacka Delekty, a na scenie pojawiła się zjawiskowa, premierowa obsada solistów: Hanna Banaszak, Beata Rybotycka, Elżbieta Towarnicka, Grzegorz Turnau, Jacek Wójcicki i właśnie Zbigniew Wodecki. Przepięknej, podniosłej muzyce towarzyszyły głębokie teksty autorstwa Leszka Aleksandra Moczulskiego, napisane w formie psalmów.
 
 
Byłam tym koncertem absolutnie zachwycona.  

Po występach, oprócz zdobycia autografów, postanowiłam porozmawiać z artystami i przekazać im rodzinną ciekawostkę – informację, że ich kolega po fachu, Konrad Mastyło, ma korzenie z naszych stron. Jego dziadek, Franciszek Mastyło, był przecież organistą m.in. w Kuryłówce i z pewnością niejednokrotnie grał na wspaniałych organach w leżajskiej bazylice.

Gdy weszłam do garderoby, zastałam tam Zbigniewa Wodeckiego siedzącego na wersalce. Nieco speszona, zamiast zacząć rozmowę z nim, od razu zapytałam o Jacka Wójcickiego. – Jacek, do Ciebie! To może ja wyjdę, żeby nie przeszkadzać – powiedział z właściwym sobie urokiem i uśmiechem Wodecki, po czym wstał. – Dobrze... – odpowiedziałam „błyskotliwie” i natychmiast zbliżyłam się do zasłonki, za którą przebierał się Jacek.

Wodecki rzeczywiście wyszedł z pokoju, a ja dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że dość niezręcznie odprawiłam wielką gwiazdę. Na ratowanie tej krępującej sytuacji było już jednak za późno. Na szczęście Jacek Wójcicki okazał się niezwykle miły, ciepły i bardzo rozmowny.

Dzisiaj, po latach, stojąc w zadumie, odczytywałam napis na tablicy nagrobnej Zbigniewa Wodeckiego. W maju się urodził, w maju zmarł i w maju go pochowali z honorami. Nawet hejnaliści z Wieży Mariackiej oddali mu wtedy wyjątkowy hołd. 30 maja 2017 roku, w dzień pogrzebu, z wieży zamiast tradycyjnego hejnału rozbrzmiały dźwięki utworu Louisa Armstronga „What a Wonderful World”.

Dopiero teraz, przeglądając jego historię, odkryłam fakty, o których wcześniej nie wiedziałam. Urodził się w Szpitalu Miejskim im. Gabriela Narutowicza w Krakowie, a muzykę miał we krwi od zawsze. Jego ojciec, Józef, był trębaczem orkiestry symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji w Krakowie, mama Irena była sopranistką, a starsza siostra – wiolonczelistką i solistką operetki krakowskiej. Wybitny człowiek, którego warsztat i skromność do dziś budzą ogromny szacunek.

 

Zobacz też:

piątek, 15 maja 2026

Klub Pod Jaszczurami i tajemniczy Zaułek Zauchy oraz Ali Baba w Krakowie

Od czasu do czasu będąc w Krakowie wpadam do Jaszczurów w Rynku Głównym pod nr 8. Skromnie, zamawiam kawę, jakiś zimny napój czy herbatę. Wpadam, by poczuć klimat dawnego Krakowa w nowoczesnym wydaniu, Kto wie, może przy sąsiednim stoliku spotkam kolejnego wielkiego poetę lub malarza?
 

"Klub pod Jaszczurami" działa nieprzerwanie od lat 60. XX w.
To jeden z najstarszych klubów studenckich w Polsce. Od ponad pół wieku spotykają się nie tylko studenci, ale także artyści, malarze, muzycy, poeci, ludzie kultury, sztuki i nauki.

Serce krakowskiej bohemy.

To tutaj, w gotyckich wnętrzach zdobionych słynnym sklepieniem z jaszczurami, wykuwała się historia polskiej kultury alternatywnej. Klub to nie tylko mury, to przede wszystkim legenda, która przetrwała zmieniające się ustroje i mody.
Dlaczego Jaszczury są wyjątkowe?

Kolebka Teatru 38: To właśnie tu swoje pierwsze kroki stawiały wielkie osobowości sceny, a eksperymentalny duch teatru do dziś unosi się w powietrzu.

Jazzowe i literackie wieczory: Przez dekady klub był (i jest!) domem dla jazzmanów oraz miejscem zaciętych dyskusji literackich, które często przeciągały się do białego rana.

Integracja pokoleń: Choć etykieta „klubu studenckiego” przylgnęła do niego na stałe, Jaszczury to miejsce spotkań międzypokoleniowych. Przy jednym stoliku profesorowie krakowskich uczelni wymieniają poglądy z młodymi adeptami sztuki.

Miejsce, które ma duszę

Wchodząc do środka, trudno nie ulec wrażeniu, że każdy kamień ma tu swoją historię. Od słynnych „Czwartków Literackich” po energetyczne koncerty i kultowe dyskoteki – Klub pod Jaszczurami pozostaje żywym dowodem na to, że Kraków potrafi pielęgnować swoje tradycje, nie tracąc przy tym młodzieńczej energii.

Dziś, mimo upływu lat, Jaszczury wciąż przyciągają tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko kawy na Rynku. Szukają autentyczności, inspiracji i odrobiny tej specyficznej, krakowskiej magii, której nie da się podrobić.


Ślady wielkich mistrzów

Wnętrza klubu to prawdziwe muzeum polskiej estrady. Na ścianach pyszni się fascynująca galeria czarno-białych fotografii, z których spoglądają na nas legendy: Zbigniew Wodecki, Andrzej Zaucha, Andrzej Sikorowski,
Jan Tadeusz Stanisławski satyryk, współtwórca teatrzyków studenckich i kabaretów, autor ., profesor mniemanologii stosowanej .., występował w kabarecie Pod Egidą, Kabarecie Olgi Lipińskiej, Jacek Zieliński z Zespołu Skaldowie czy Marcin Daniec. To nie są tylko portrety – to zapis chwil, które tworzyły historię tego miejsca.

Ukryty świat: Zaułek Zauchy

Prawdziwym odkryciem był dla mnie „Zaułek Zauchy”, ukryty w klubowych piwnicach. Aby tam dotrzeć, trzeba pokonać wąskie, kręte schody, które prowadzą do kilku klimatycznych pomieszczeń. Panuje tam niezwykły, intymny nastrój, a ściany zdobią kolejne archiwalne zdjęcia. Bez trudu rozpoznałam na nich Wojciecha Młynarskiego, choć wiele innych twarzy wciąż pozostaje dla mnie zagadką – to doskonały pretekst, by wrócić tam i raz jeszcze zgłębić historię krakowskiej bohemy.

Legendy miejskie potrafią namieszać w głowie. 

Szukałam jaszczurów na suficie, bo tak mówią legendy... Nawet kelnerka nie wiedziała, gdzie są! Wiele osób (nawet przewodników!) błędnie powtarza informację o jaszczurach na gotyckim sklepieniu kamienicy, a prawda jest taka, że to portal nad wejściem jest ich domem. 
Rzeźba znajdująca się obecnie nad wejściem to jedynie wierna kopia z 1929. Zanim wprowadzono numerację, rzeźba służyła jako kamienny szyld ułatwiający identyfikację budynku. Od nazwy godła pochodzi popularny przydomek kamienicy oraz mieszczący się w niej legendarny Klub Studencki Pod Jaszczurami.
Jaszczury pilnują wejścia, a oryginał wyrzeźbił sam warsztat Wita Stwosza i to jeszcze pod koniec XV wieku!
Cenny oryginał jest przechowywany w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. 

Symbolika: Rzeźba przedstawia dwa splecione ze sobą gady, przy czym badacze spierają się, czy są to jaszczurki, czy małe smoki. W średniowieczu splecione zwierzęta symbolizowały walkę dobra ze złem, grzech lub czyhające niebezpieczeństwa.
 
***


poniedziałek, 11 maja 2026

Piłsudski w Krakowie

Józef Piłsudski jest nierozerwalnie związany z Krakowem, który był kluczowym miejscem dla jego działalności niepodległościowej przed I wojną światową oraz w pierwszych latach niepodległości. Kraków był dla niego "bazą wypadową" do walki o wolną Polskę.  
Oto główne związki Józefa Piłsudskiego z Krakowem:
Działalność niepodległościowa i strzelecka (Oleandry): 
W Krakowie Piłsudski organizował struktury strzeleckie. To z krakowskich Oleandrów 6 sierpnia 1914 roku wyruszyła pod jego dowództwem I Kompania Kadrowa, rozpoczynając walkę o niepodległość.
Miejsca zamieszkania: Po ucieczce z zesłania i pobycie w zaborze rosyjskim, Piłsudski wielokrotnie bywał i mieszkał w Krakowie. Mieszkał m.in. przy ul. Topolowej 14 oraz przy ul. Szlak 31 (gdzie mieściło się jego ostatnie krakowskie mieszkanie przed wojną). 

Symboliczne znaczenie miasta: 
Kraków był pierwszym dużym miastem, które odwiedził po przejęciu władzy w 1918 roku.
Kopiec Józefa Piłsudskiego: Na Sowińcu w Krakowie powstał jeden z najbardziej oryginalnych pomników Marszałka – Kopiec Piłsudskiego, którego usypywanie rozpoczęto w 1934 roku.
Pomnik i upamiętnienia: 
W Krakowie, u zbiegu ulic Piłsudskiego, Wenecja i Garncarskiej, znajduje się pomnik Marszałka odsłonięty w 2008 roku. Ponadto, imię Józefa Piłsudskiego nosi Dworzec Główny PKP w Krakowie.
Miejsce wiecznego spoczynku: 
Po śmierci w 1935 roku, serce i szczątki Józefa Piłsudskiego zostały złożone w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów na Wawelu.
Kraków był zatem dla Piłsudskiego miejscem pracy konspiracyjnej, startem do działań zbrojnych, miejscem spotkań z najbliższymi współpracownikami, a ostatecznie miejscem wiecznego spoczynku.

Wydarzenia historyczne i rocznice:
Rocznica Przewrotu Majowego (1926): 12 maja 1926 roku rozpoczęły się trzy dni walk zbrojnych w Warszawie, znane jako zamach majowy, przeprowadzone przez Józefa Piłsudskiego.
Śmierć Józefa Piłsudskiego (1935): Pierwszy Marszałek Polski zmarł 12 maja 1935 roku w Warszawie.

 
***




Popularne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

© All rights reserved.

Zdjęcia i teksty prezentowane na tym blogu są własnością autora. Wykorzystywanie i kopiowanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).