piątek, 22 lutego 2013

Pomnik Artura Grottgera

W 1901 na Plantach w Krakowie, między ulicami św. Tomasza i Szczepańską, ustawiono pomnik Artura Grottgera autorstwa Wacława Szymanowskiego. Na wysokim postumencie umieszczone jest popiersie Grottgera. Podstawa postumentu, wkomponowana w kamienną ławę o półkolistym kształcie, jest ozdobiona płaskorzeźbą wyobrażającą leżącego rycerza, która spływa na stopnie ławy, tworząc dodatkowy łącznik między cokołem a ławą. Całość umieszczona została na trawniku wzniesionym nieco nad poziom alejek plantowych.

Pomnik Artura Grottgera na Krakowskich Plantach


Kurjer Lwowski z 17 maja 1903r tak pisał o uroczystościach związanych z odsłonięciem Pomnika Grottgera w Krakowie.



Lwowski pomnik znajdujący się na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

czwartek, 7 lutego 2013

Jadłodajnia u Pani Stasi

Wielkie oczy zrobiłam, kiedy zobaczyłam na FB zdjęcie Pana Ambasadora USA siedzącego nad miską pierogów w Jadłodajni u Stasi w Krakowie. 
Podzielił się opinią: 'Lunch u Pani Stasi - pierogi były pyszne!'



Skąd Pan Ambasador Stephen Mull wiedział o istnieniu jadłodajni 'U Stasi'? Niby w centrum Krakowa, bo na ul. Mikołajskiej, ale ukrytej w podwórzu, zupełnie niedostępnej dla turystów. Ja odkryłam zupełnie przypadkowo tę stołówkę w zeszłym roku. 
zmęczeni, głodni i rozczarowani, że U Pani Stasi zamkniete
Można zjeść smacznie, tanio i szybko w atmosferze przypominającej z dawnych czasów bary mleczne? Stoły przykryte ceratą, ale nienagannie czyste. Spotykałam tam młodych i starych, zapewne emerytów. Jak się dowiedziałam z rozmowy, stałymi bywalcami i to od wielu, wielu lat są
pracownicy UJ. Wpadają do Pani Stasi na swoje ulubione, sprawdzone smaczne obiadki. 
Menu -pyszna wołowinę, kotlety, żeberka, pierogi, gołąbki, knedle ze śliwkami, naleśniki z serem. Doskonała zupa pomidorowa.

Latem ubiegłego roku zaproponowałam moim znajomym obiad u Pani Stasi, zachwalając, że można tam zjeść za niewielkie pieniądze przyzwoite potrawy. Kiedy głodni, przemoknięci i zmęczeni po wielogodzinnym zwiedzaniu Wawelu, Katedry Królewskiej, kościołów dotarliśmy do celu, okazało się, że z obiadu nici, bo jadłodajnia nieczynna. Pracują jedynie od poniedziałku do piątku. 











Ambasador Mull wybrał się z trzydniową wizytą do Krakowa. Bagatela! Bez obstawy, pociągiem, zupełnie nie zważając na negatywne opinie Polaków na temat funkcjonowania Polskich Kolei Państwowych. 
I ten obiad i ten zachwyt obwarzankami! I to poczucie humoru. 
Wzbudził moją sympatię. 

sobota, 2 lutego 2013

Wisława Szymborska (1923-2012)

Zaplanowałam wyjazd do Krakowa na pierwszego lutego 2013, i co?, nie wypaliło, plany mi się pokrzyżowały. Do Krakowa dotarłam dzień później.
A termin wybrałam nieprzypadkowo. Bardzo chciałam w tym dniu odwiedzić Muzeum Narodowe na Placu Szczepańskim, obok Teatru Starego. To właśnie w Muzeum w Kamienicy Szołayskich odbyło się 1 lutego 2013 roku uroczyste otwarcie wystawy 'Szuflady Wisławy Szymborskiej'  poświęconej noblistce. Wystawę zorganizowała Fundacja im. Wisławy Szymborskiej, w pierwszą rocznicę jej śmierci.
3 października 1996 roku, Szwedzka Akademia Literatury zdecydowała o przyznaniu literackiej Nagrody Nobla Wisławie Szymborskiej za: ,,poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości''.
  





 
***
Szymborska mieszkała w kamienicy na poddaszu przy ul. Krupniczej 22. W kamienicy mieścił się Związek Literatów Polskich i Dom Literatów w latach 1945-95. Mieszkali tam również m.in. Sławomir Mrożek, Stefan Kisielewski, Jerzy Andrzejewski, Stanisław Dygat czy Konstanty Ildefons Gałczyński.
***
     Pamiętam, jak rok temu śmierć Wisławy Szymborskiej głęboko mnie poruszyła. Sięgnęłam wówczas po jej poezję. Podziwiam jej twórczość, wiersze, limeryki, namiętne kolekcjonowanie różnych dziwacznych bibelotów, wyklejanek i kolaży. 
Zafascynowana limerykami Wisławy, spróbowałam napisać własny, można powiedzieć, że ... noblistka natchnęła mnie. 

Limeryk o leżajskich pątnikach
Pielgrzymują do Leżajska pątnicy
W hołdzie skarby zanoszą dziewicy
Miłowane klejnoty
Pożądanie niejednej cnoty
Ukrywane w portkach i spódnicy

***
'Ktoś tutaj był i był, a potem nagle zniknął...i uporczywie go nie ma' - raz przeczytana taka myśl wyrażona przez poetkę Wisławę uporczywie krąży w mojej głowie. 
albo ...
- 'Wyglądał, jakby się wstydził umierać.
   Nie wiem, o czym się mówi takiemu jak on.
   Mijaliśmy się wzrokiem jak w fotomontażu'.
 albo ...
'Żyjemy dłużej, ale mniej dokładnie i krótszymi zdaniami'.

Cmentarz Rakowicki


     W kwietniu 2012 roku wybrałam się na Cmentarz Rakowicki. Miałam problem z odnalezieniem grobu Wisławy Szymborskiej. Na tablicy informacyjnej nie było żadnej informacji, gdzie znajduje się Jej grób. Byłam trochę rozczarowana, że ludzie nie potrafili mi wskazać, w której kwaterze znajduje się, spotykałam turystów też szukających grobu poetki. Krążyłam długo po alejkach Cmentarza Rakowickiego, zanim trafiłam na właściwe miejsce. Idąc od głównej bramy wejściowej cmentarza, w prawo, kilkadziesiąt metrów dalej w kwaterze GD rząd 10., grób numer 10. Kiedy już odnalazłam jej miejsce spoczynku, zastałam przy grobie grupkę ludzi rozmawiających po angielsku o życiu, twórczości Wisławy i ogólnie o literaturze. O tym, że to właściwy grób Wisławy Szymborskiej zorientowałam się z zafoliowanej kartki leżącej na płycie grobowca pośród kilku kwiatów, wypalonych zniczy i kilku kamyków. 

Wisława Szymborska - Włodek
ur. 2 lipca 1923
zm. 1 lutego 2012


Nagrobek

Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy,
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.
                                                    Wisława Szymborska






Domyśliłam się, że błądzący turysta też szukał grobu Wisławy Szymborskiej. Podążyłam za nim. 

**
W listopadzie 2018 Grób Wisławy Szymborskiej mimo, że jest bardzo skromny i niepozorny, obstawiony był obficie światełkami pamięci.
 
zobacz też:

sobota, 26 stycznia 2013

Spacerkiem po Krakowie - w konkursie Blog Roku 2012

Zakończył się II etap głosowania na konkurs Bloga Roku 2012. 10 blogów z najwyższą liczbą głosów trafi do oceny jurorów.
Co prawda mój blog 'Spacerkiem po Krakowie' został nominowany do II tury, w której trzeba było zagłosować wysyłając SMS, ale nie udało się przejść do kolejnego etapu, po prostu wygrali lepsi. Gratuluję!

Czytelnikom, którzy oddali na mnie głos dziękuję. 

Anna Ordyczyńska

Blog Roku 2012

sobota, 19 stycznia 2013

Podróże kształcą. Młodzież z Leżajska na Wawelu

Zobaczyć coś raz na własne oczy znaczy więcej, niż usłyszeć o tym sto razy. 
Dlatego ważnym elementem wychowawczym i dydaktycznym są organizowane dla młodzieży wycieczki szkolne. 
      W dokumentacji Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego w Leżajsku zachowały się zapisy na temat wycieczek z okresu międzywojennego. 
      Jedną z nich był wyjazd uczniów z udziałem profesorów Józefa Grögera (ur. w Śniatyniu - woj. stanisławowskie) i Józefa Depowskiego (ur. Łączki Kucharskie, pow. Ropczyce) na uroczystości sprowadzenia prochów Juliusza Słowackiego na Wawel. 
Obydwaj profesorowie byli absolwentami Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wycieczka odbyła się w dniach 27-29 czerwca 1927 roku.
Prochy Wieszcza sprowadzono do Polski na prośbę samego Józefa Piłsudskiego. Uroczystości przewodniczył biskup Stanisław Rospond. Trumnę z prochami Słowackiego przewieziono do Krakowa z Warszawy 28 czerwca 1927r
Na dziedzińcu wawelskim przemówił Marszałek Piłsudski, po czym oficerom pełniącym wartę przy trumnie wydał rozkaz: 
"W imieniu Rządu Rzeczypospolitej polecam Panom odnieść trumnę Juliusza Słowackiego do krypty, bo królom był równy". 
Być może powiedział „...by królom był równy”.
Następnie odbyła się uroczystość złożenia prochów do grobów królewskich.
Sarkofag z czarnego marmuru z prochami J. Słowackiego w Krypcie Wieszczów Narodowych na Wawelu
Słowacki zmarł w Paryżu w 1849 r. i spoczął na cmentarzu Montmartre. Ceremonia była tak skromna, jakby chowano żebraka. Dnia 14 czerwca 1927 roku dokonano ekshumacji prochów Słowackiego na cmentarzu Montmartre w Paryżu. Sprowadzenie prochów do Polski odbyło się drogą morską z Cherbourga do Gdyni i Gdańska, skąd Wisłą do Warszawy. Po uroczystościach w stolicy trumnę z prochami Słowackiego przewieziono do Krakowa.    
***
Jarosław Iwaszkiewicz w książce "Podróże do Polski" opisał ostatnią podróż do Krakowa, na Wawel, do Krypty Wieszczów, obok Mickiewicza. Pochowano ich w Krakowie, w mieście, w którym nigdy nie byli.
(...) Staję spokojnie na warcie przy trumnie prostej, czarnej, drobnej. Ale drobna ta trumna ciąży straszliwie. Jak gdyby jej waga była symbolem wagi duchowej. Nad trumną Matka Boska, czarniawa i łagodna, podobna do Ostrobramskiej, uśmiechnięta.

W purpurowych drzwiach wagonu-kaplicy ucieka Polska. Okryła się w ten dzień pogodą i zapachami. Pomiędzy Piotrkowem a Radomskiem wzdłuż kolei ciągną się cudowne łąki. Właśnie rozsypane kopice zbierają na wozy. Albo za Koluszkami brzegi nasypu kolejowego pokryte całe dzikiemi różami. Wątłe eglantyny niby różowe motyle zasypały naszą drogę.

Stoimy więc na warcie. Oto jest Częstochowa. Armaty walą wpobok pociągu. Fabryki zbiegły się do toru kolejowego, i ryczą ogłuszająco. Gdy cichną chwilami, słychać dzwonienie wszystkich jasnogórskich dzwonów. Most zawieszony nad koleją czerni się tłumem i paciorkami różowych twarzy dzieci. Skauci z pochodniami stoją wzdłuż toru. Pociąg staje, warta częstochowska pręży się przed purpurowemi drzwiami, biskup z księżmi śpiewają prostą i wzruszającą pieśń. Każą nam odmówić „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Marja” za duszę Juljusza.
Za Częstochową tłumy biegną torem, wyciągają ręce. Dwie panie płaczą. Wjeżdżamy w wielką chmurę. Przed nami strzelista sylweta jasnogórskiej wieży jak rojem młodych wieżyc otoczona rojem kominów. Długo je tak widzimy. Niedarmo w przemówieniu swem burmistrz Częstochowy powiedział, że bicie dzwonów kościelnych i ryk syren zlewa się w jeden hymn modlitwy i pracy na cześć poety.

W Zagłębiu jest jak w Warszawie na ulicy, takie tłumy zaległy z obu stron tor kolejowy, po którym przechodzi pociąg. Szkoły, dzieci, straże ogniowe, sokół, strzelec, organizacje robotnicze; napisy, sztandary, hymn państwowy, w coraz to innem tempie grany.

Dzieci tworzą szpaler z obu stron pociągu i zasypują mnóstwem kwiatów pędzące wagony. Całe chmury lecą maków, bławatków, trawek puszystych. Przez okno wpada bukiecik prostych gwoździków („kartuzki”), związany silnie śliczną nitką fioletowej włóczki. Składamy go na trumnie: tak dojechał do samego Krakowa.

Wszystko to jest niczym w porównaniu z przyjazdem do Krakowa. Pociąg zatrzymuje się na stacji, po czym odczepiony wagon z trumną przetaczają na most wznoszący się nad ulicą Lubicz. Zatrzymał się i zaraz otoczony jest gronem oficerów, literatów, przedstawicieli magistratu. Profil biskupa Sapiehy i krótkie, pośpieszne modlitwy. Schodzimy z wagonu ze srebrnym wieńcem literatury w ręku. Cisza taka, że słychać lot muchy. W tej ciszy walą armaty. I nagle odzywa się Zygmunt.
(...) Byłem na pół przytomny po dniu w pociągu, po wieczorze na ostatniej warcie przy tej trumnie, a czekała mnie jeszcze kolacja z Piłsudskim i z kardynałem Sapiehą w Starym Teatrze. Bo to był pogrzeb Słowackiego.
Krakowska połowa pogrzebu była mniej udana. W Warszawie była ta cudowna, czerwcowa pogoda, która sprawiła, że podjazd statku z trumną na most Poniatowskiego, pochód z przystani do katedry, wreszcie krótka noc letnia spędzona pod katedrą w olbrzymiej kolejce osób, które chciały dorzucić choć jeden kwiatek do góry kwiecia, która piętrzyła się przed trumną, tej samej wysokości co katafalk - to wszystko zlało się w feeryczną grę, grę świateł, kwiatów, ludzi, w nieprawdziwe, jak gdyby widowisko, które historia wyreżyserowała na cześć jednego z Polaków, chyba najbardziej ze wszystkich pozbawionego za życia honorów.
W Krakowie od rana padał deszcz."
*** 
      Druga odnotowana wycieczka z Leżajska odbyła się 30 czerwca 1930 roku, kiedy to 17. uczniów Sodalicji Mariańskiej wraz z ks. S. Lubasem pojechało na Zjazd Sodalicyjny. 
      W archiwum szkolnym nie ma wzmianki o kolejnych wycieczkach do Krakowa. Dostałam zdjęcie z wycieczki młodzieży szkolnej do Krakowa, najprawdopodobniej z lat 30. Nie wydaje mi się, aby to była któraś z wyżej wspomnianych podróży. Na zdjęciu rozpoznałam jedynie moją kuzynkę Eleonorę Szczepkowską (druga od lewej), jej serdeczną koleżankę Stefanię Toth (4. od lewej w I rz.) oraz, jak mi się wydaje dyrektora szkoły Stanisława Lubicz Majewskiego (czwarty od prawej z tyłu - łysy z wąsikiem). Rozpoznane na zdjęciu dziewczyny były absolwentkami Państwowego Gimnazjum i Liceum im. B. Chrobrego w Leżajsku. Rocznik 1938/39.
Uczniowie leżajskiego Gimnazjum przed Katedrą Królewską na Wawelu
zobacz Wawel
Stanisław Lubicz Majewski - ur. się na Litwie. Początkowo pracował w szkolnictwie pod zaborem rosyjskim. Z wykształcenia był geografem. W wyzwolonej Polsce był dyrektorem gimnazjum m. in. w Zambrowie, Wilejce, w Kałuszynie (założono w 1906r progimnazjum, które zostało zlikwidowane w sierpniu 1919r.)Janowie Lubelskim, Nowym Mieście, aż w końcu trafił do Leżajska. Tutaj kierował Państwowym Gimnazjum im. Bolesława Chrobrego od września 1934 roku. Zrezygnował z pełnienia funkcji w 1938r. Po wybuchu II wojny światowej i zmianie granic znalazł się w Związku Radzieckim. Prawdopodobnie został komisarzem w Grodnie. Po ataku Hitlera na Rosję, zginął z rąk gestapo. 
Stanisław Lubicz Majewski jest autorem podręcznika 'Geografia Polski dla klasy IV' - ówczesnego ośmioklasowego gimnazjum. 

Odnalazłam w Internecie informacje, że Stanisław Lubicz Majewski był autorem kilku części książek do geografii:
cz.1 Nauka pisowni polskiej: podręcznik dla szkół początkowych. 1917. Księgarnia Ludwika Fiszera.
cz.2 Krótka geografja powszechna. Pięć części świata. 1921. 
cz. 3 Geografia powszechna: Australia, Ameryka, Afryka i Azja. 1915.
cz. 4 Geografia powszechna: Geografia Polski. 1920.
cz.5 Dzieje powszechne: Dzieje starożytne. Waldemar Osterloff, Józef Szuster. Wyd.E. Wende i S-ka, 1922.
Literatura:
Księga Jubileuszowa 1912-2012 Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące im. B. Chrobrego w Leżajsku. 

środa, 2 stycznia 2013

Szlak 31. Szlakiem kobiet Piłsudskiego

W Krakowie przy ul. Szlak 31 mieszkał w latach 1910-1914 Józef Piłsudski z żoną Marią z Koplewskich I v. Juszkiewiczową. Rok 1914 to data, kiedy Piłsudski wyruszył z krakowskich Oleandrów z I Kompanią Kadrową na front, by przez  lata z Legionami Polskimi walczyć na wschodzie przeciwko Rosji. 










     Miałam okazję bliżej zapoznać się z sylwetką Marszałka, będąc na wyciecze kilka lat temu na Litwie. Osobiście poznałam Jerzego Surwiłło - dziennikarza, publicystę i pisarza, wielkiego entuzjastę Józefa Piłsudskiego, autora m. in. 'Wileńskimi śladami Józefa Piłsudskiego', 'Spacerkiem z Marszałkiem po Żmudzi, Wilnie i Wileńszczyźnie. Zdarzenia, Fakty, Anegdoty'. 

     Kiedy więc spacerując po Kleparzu natknęłam się na kamienicę, w której mieszkał Piłsudski, pierwsze wrażenie jakie mnie ogarnęło, to marny widok budynku, szara, zaniedbana elewacja. Byłam bardzo ciekawa, co kryją ściany kamienicy. Wiedziałam, że Piłsudscy mieszkali w Krakowie jeszcze przed 1910 roku, na Topolowej, dopiero później na Szlaku. W 1908 roku zmarła jedyna córka Marii Wanda Juszkiewiczówna. Nie była córką Marszałka, ale Marii z I małżeństwa. Maria bowiem poślubiła Piłsudskiego już jako rozwódka po Marianie Juszkiewiczu. Podobno była niezwykłej urody, a w środowisku socjalistów nazywano ją 'Piękną Panią', lub 'PP' oraz 'PPS bez S'. Kochał się w niej Roman Dmowski i konkurował o jej rękę z Piłsudskim. Musieli się bardzo kochać, skoro zdecydowali się pokonać przeszkody natury formalnej. Maria rozwód z Juszkiewiczem przeprowadziła w kościele ewangelickim w Warszawie, wobec czego nie mogła ponownie wyjść za mąż w kościele katolickim. Obydwoje zdecydowali się przejść na protestantyzm. Ślubu z Piłsudskim udzielono im w kościele ewangelicko -augsburskim we wsi Paproć Duża 15 lipca 1899 roku i to pod zmienionymi nazwiskami. Maria Juszkiewiczowa figurowała jako Karczewska, a Józef Piłsudski, jako Józef Władysław Dąbrowski. 
Piłsudski nie był wiernym mężem. Jeszcze przed śmiercią pasierbicy Wandy miał romans z Aleksandrą Szczerbińską. Żona Maria mieszkająca w Krakowie nie dawała zgody na rozwód. Zmarła 17 sierpnia 1921 roku w Krakowie w wieku 55 lat. Ciało jej zostało przewiezione do Wilna i pochowane na Rossie, kilkanaście metrów od grobu Piłsudskiego. Dwa miesiące później Piłsudski wziął ślub ze Szczerbńską. 

Było pięć pań, które odegrały mniejszą lub większą rolę w życiu Piłsudskiego. Dwie z nich były jego żonami. Tak się składało, że każdą z nich porzucił, aby trafić w ramiona kolejnej, młodszej i bardziej fascynującej. Pierwszą ukochaną była Leonarda Lewandowska, drugą – Maria Juszkiewicz, kolejną – Aleksandra Szczerbińska. Maria i Aleksandra miały szczęście zostać jego żonami. Eugenia Lewicka i Jadwiga Burhardt były tylko przyjaciółkami. 

W jego życiu pojawia się również Kazimiera Iłłakowiczówna. Nie wiadomo czy coś ich łączyło. Kazimiera przez 10 lat była sekretarzem Piłsudskiego. Chyba go kochała. Najprawdopodobniej poznała Józefa właśnie na Szlaku, gdzie w tej samej kamienicy mieszkała jej siostra. Kazimiera w tym czasie (1910-1914) studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim.

zobacz też:

Piłsudski i ulice w Leżajsku, które są, a jakoby ich nie było

piątek, 28 grudnia 2012

Ulica Sławkowska


Z całą odpowiedzialnością mogę polecić najlepsze lody w Krakowie. Warto udać się spacerkiem do cukierni Katane na ul. Sławkowskiej. O słynnych lodach z Sycylii pochlebnie piszą krakowskie dzienniki. 


Mogłabym jedynie wpisać do Książki Życzeń i Zażaleń, że nie zawsze są dostępne moje ulubione lody kawowe. Mogłabym. Kiedyś takie książki były dostępne w każdym spożywczym obiekcie - w restauracji, barze mlecznym, sklepie. Dzisiaj takich książek już nie ma.


Przy ul. Sławkowskiej 22 stoi zabytkowa kamienica zwieńczona attyką. W jej centralnej części widoczne szlacheckie herby - Ślepowron i Ogończyk.

Herb Ślepowron: W polu błękitnym podkowa srebrna barkiem do góry z zaćwieczonym krzyżem kawalerskim złotym, na którym kruk czarny z pierścieniem złotym w dziobie.
Herb Ogończyk: W polu czerwonym pół toczenicy srebrnej, na której zaćwieczona takaż rogacina.

Popularne posty

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

© All rights reserved.

Zdjęcia i teksty prezentowane na tym blogu są własnością autora. Wykorzystywanie i kopiowanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 04.02.1994r.Dz.U.Nr 24, poz. 83).